sobota, 29 grudnia 2007

pierwsze wrażenie w Singapurze

Piszą o początkach w Singu, nie sposób pominąć lotniska:). Changi Airport-jedno z największych i najbardziej komfortowych lotnisk na świecie. W 2007 roku obsłużyło 36,7 miliona pasażerów, wśród nich nas:) Na powitanie mieliśmy trochę adrenalinki, bo grożono nam śmiercią:P otóż miły urzędnik wręczył nam karteczkę: welcome to Singapure, death penalty for drug traffickers. Następnie przechodzi się dokładną kontrolę, i można sie zaprzyjaźnić z tutejszymi czworonogami:)

Dotychczas w Singapurze powyżej pewnej ilości narkotyków nie badano, czy zostały one podrzucone i skazywano bez procesu na karę śmierci. To zdarzało się w przeszłości wielu obcokrajowcom, mimo protestów wieszano ich bez procesu. (http://www.dziennik.pl/swiat/article16871/W_Singapurze_wieszaja_najwiecej_ludzi.html)

Notabebe poznany niedawny Singapurczyk opowiadał, że jego kolega spędził 6 m-cy w więzieniu po tym jak brał narkotyki na wakacjach (!) w Tajlandii, wyhaczyli go na lotnisku gdy wracał, zbadali mocz i nie ma zmiłuj.

Po wyjściu z lotniska trudno oprzeć się wrażeniu, że coś jest nie tak z tym miastem! Po chwili wiadomo już co... jest czyste i uporządkowane do bólu!:)

Nie sposób znaleźć śmiecia na chodniku, dziury w drodze czy spotkać żebraka na ulicy. Nie ma bezpańskich psów, złych rozwiązań komunikacyjnych czy przypadkowego budynku. Apartamentowce starsze niz 20 letnie są wyburzane, a samochody mające ponad 10 lat złomowane. Co ciekawe wyburzanie tych "starych mieszkań" to program rządowy, mający służyć modernizowaniu miasta. Przy czym rząd płaci ponad rynkową (150%) cenę za mieszkanie, które ma zostać wyburzone. To właśnie m.in. spowodowało takie wywindowanie cen nieruchomości w Singu.

Zadziwiające są wszechobecne zakazy i nakazy. Jedzenie w metrze 500SGD, wyplucie gumy na ulicę 1000SGD itd, itp.

Mimo to, jest to jednak miasto bardzo przyjemne, przyjazne i bezpieczne... zobaczymy jak te pierwsze wrażenia zweryfikuje czas...