6 gwiazdkowy hostel sleepy sam :)) jak to okreslił Mikołaj, gwiazdka = liczbie łóżek na metrze kwadratowym:P jest uroczym miejscem, gdzie poznaje się mnóstwo osób z wymiany i śpi po 20 na sali:) jest uroczo, jednak grasują pluskwy i karaluszki i ciągle są zajęte prysznice, więc jednak lepiej szybko stamtąd uciekać:)
Przyjechaliśmy zaraz po gruntownym wybiciu tych robaczków, zrobili to bo w nocy jednego chłopaka pluskwy tak podgryzły, ze miał 300 ukąszeń i zabrali go do szpitala. Swoją drogą to Maciek- Polak z Koźmińskiego :)) w ogóle Polacy są tu popularni, bo ciągle nam się coś przytrafia!! Ja, Asia i Mikołaj jestesmy rozpoznawalni jako Ci, których agentka chciala oszukac:)) ech nie ma to jak popularność...
Pierwszy wieczór w SS upłynął nam na poznawaniu licznych exchange students, którzy też zatrzymali się w Sleepy Samie:) W zasadzie wszyscy całymi dniami szukaliśmy mieszkania, a wieczorami żaliliśmy się na ceny i odległości:)
Co dzień jednak jakiś szczęśliwiec "opadał" z naszego grona i czym prędzej przenosił się do nowego lokum. My spędziliśmy w Sleepim 7 dni, a nasze gorączkowe poszukiwania zdecydowanie zasługują na osobnego posta:) Opisałam je w części "szukanie mieszkania":)
Oprócz szukania mieszkania, znaleźliśmy jeszcze trochę czasu, żeby pomyśleć o imprezie sylwestrowej. Wszyscy exchange students postanowili zgodnie spędzić noc na plaży SANTOSA. Imprezka była zabawna i bardzo w stylu azjatyckim. Jak opisać w 3 słowach styl azjatycki imprezowania? Tłoczno, kiczowato ale wesoło:) Taki też był nasz Sylwester:)
czwartek, 3 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz