"Buy for me" to zdanie w Azji słyszy się najczęściej. Ludzie, często dzieci zdaniem z takim błędem przekonują turystów żeby u nich kupować. Jednak to zdania ma sens. Bardzo często kupuje się rzeczywiście dla nich. Albo z litości albo zeby się mówiąc kolokwialnie - odczepili.
Jak można odmówić dziecku, które od najmłodszych lat wysyłane jest żeby nagabywać turystów. Często brudne z uwieszonym młodszym rodzeństwem na plecach. Wtedy "buy for me" nabiera innego znaczenia.
Wielu z nas (mam na myśli exchange students) współczuła na początku bardzo wszystkim tym ludziom i bardzo często kupowaliśmy te rzeczy robione przez nich a niestety bezużyteczne. Po czasie jednak spotkałam się z wieloma kontrowersyjnymi opiniami, łącznie z taką, że Ci ludzie są leniwi i nie chce im się pracować. Myślę, że absolutnie nie można generalizować ale niestety jest w tym ziarnsko prawdy. Mentalność ludzi w Azji Płd Wsch jest dość specyficzna. Siedzą oni całymi dniami na ulicach sprzedając w większosci takie same towary na ciagnacych się kilometrami straganach. I nikomu nie przyjdzie do głowy ze moze turysci chetniej kupiliby lody czy zimne napoje niz np setna zrobiona recznie torebeczke czy husteczke:)
Ma to swój urok, tylko przecież sprawia, że ludzie Ci nie mają z czego zyć. A wierzcie mi mogliby bardzo korzystać z popularności jaką maja ich kraje wsród turystów...
środa, 16 kwietnia 2008
wtorek, 15 kwietnia 2008
ostatnia przygoda- Laos i Kambodża
Pakujemy się właśnie z Asią...
Po pierwsze nasz kochany SWISS dał nam limit 20 kg plus 7 kg ręcznego więc niemożliwe jest się zmieścić:P Wysylamy więc rzeczy do Polski, przynajmniej część.
Poza tym dziś wyruszamy w nasza ostanią podróż. Spędzimy 18 dni w Laosie i Kambodży. Nie możemy się wprost doczekać tej wycieczki od samego początku. Trzymajcie kciuki, żebyśmy się godnie pożegnały z Azją:)
Wracamy do Singu 4 maja i już 6 lecimy do kraju.
Na pewno będzie jeszcze duuużo wpisów a propos ostatniej wyprawy, odnośnie SMU oraz oczywiście ludzi z wymiany...
ależ ciężko będzie to zostawiać!
Po pierwsze nasz kochany SWISS dał nam limit 20 kg plus 7 kg ręcznego więc niemożliwe jest się zmieścić:P Wysylamy więc rzeczy do Polski, przynajmniej część.
Poza tym dziś wyruszamy w nasza ostanią podróż. Spędzimy 18 dni w Laosie i Kambodży. Nie możemy się wprost doczekać tej wycieczki od samego początku. Trzymajcie kciuki, żebyśmy się godnie pożegnały z Azją:)
Wracamy do Singu 4 maja i już 6 lecimy do kraju.
Na pewno będzie jeszcze duuużo wpisów a propos ostatniej wyprawy, odnośnie SMU oraz oczywiście ludzi z wymiany...
ależ ciężko będzie to zostawiać!
Pualu Tioman
W sobotę wróciłyśmy z Asią z pięknej wyspy malezyjskiej Tioman. Pojechałyśmy tam... uczyć się do sesji w przyjemnej atmosferze:P Jak można się było spodziewać z nauką było kiepsko za to przyjemnej atmosfery miałyśmy aż nadto:))
Muszę tutaj nas usprawiedliwić, że naprawdę chciałyśmy się uczyć! W tym celu zabrałyśmy na wyspę książki, ogrom notatek itd. I nawet zdecydowałyśmy się, nie jechać z nikim z exchangów żebysmy były same i mogły się poświęcić Analasis of Derivatives Securities:P
Poświęciłyśmy się jednak opalaniu (efekty możecie podziwiać na fotach na Picasie:), pływaniu w turkusowej wodzie, bieganiu bo białym piaseczku i jedzeniu świeżych owoców morze... ehhh było błogo...
Sama wyspa jest bardzo blisko Singapuru, jeśli dobrze wybierze się środki transportu to można się tam dostać w 6 godzin za ok 15 SGD lub w 45 minut za 200 SGD (wersja burżujska:) my wybrałyśmy pierwszą. Po raz kolejny ujawnił się nas spryt polski:P otóż wszyscy do tej pory dali się nabrać taksówkarzom, który zdzierali po 150 ringetów (ponad 100 PLN) dowózkę do portu mowiac ze autobusem trwa to 2 razy dłużej. Okazało się, że autobus jedzie tyle samo a bilet jest 20 krotnie tańszy. Hehe ale w Azji często się to niestety zdarza, że żerują na naiwnych turystach.
Myślę, że wyspy Tioman nie trzeba jakoś szeroko opisywać. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Jest to typowy przykład paradise ze ślicznymi plażami, palmami, błękitną wodą i cudnymi rafami kolarowymi. Snorkling i diving tam jest genialny. Poza tym flora i fauna na Tiomanie jest niezwykle bogata. Cała wyspa jest gęstą dzunglą, można wziąć przewodnika i się przez nią przedzierać:)
Egzamin poszedł nam dobrze choć Azjaci, którzy spędzili cały tydzień ucząc się do egzaminu, patrzyli na nas troszkę dziwnie, jak opalone i roześmiane sie pojawiłyśmy opowiadając o Tiomanie.
No ale to przywilej international student:)
Muszę tutaj nas usprawiedliwić, że naprawdę chciałyśmy się uczyć! W tym celu zabrałyśmy na wyspę książki, ogrom notatek itd. I nawet zdecydowałyśmy się, nie jechać z nikim z exchangów żebysmy były same i mogły się poświęcić Analasis of Derivatives Securities:P
Poświęciłyśmy się jednak opalaniu (efekty możecie podziwiać na fotach na Picasie:), pływaniu w turkusowej wodzie, bieganiu bo białym piaseczku i jedzeniu świeżych owoców morze... ehhh było błogo...
Sama wyspa jest bardzo blisko Singapuru, jeśli dobrze wybierze się środki transportu to można się tam dostać w 6 godzin za ok 15 SGD lub w 45 minut za 200 SGD (wersja burżujska:) my wybrałyśmy pierwszą. Po raz kolejny ujawnił się nas spryt polski:P otóż wszyscy do tej pory dali się nabrać taksówkarzom, który zdzierali po 150 ringetów (ponad 100 PLN) dowózkę do portu mowiac ze autobusem trwa to 2 razy dłużej. Okazało się, że autobus jedzie tyle samo a bilet jest 20 krotnie tańszy. Hehe ale w Azji często się to niestety zdarza, że żerują na naiwnych turystach.
Myślę, że wyspy Tioman nie trzeba jakoś szeroko opisywać. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia. Jest to typowy przykład paradise ze ślicznymi plażami, palmami, błękitną wodą i cudnymi rafami kolarowymi. Snorkling i diving tam jest genialny. Poza tym flora i fauna na Tiomanie jest niezwykle bogata. Cała wyspa jest gęstą dzunglą, można wziąć przewodnika i się przez nią przedzierać:)
Egzamin poszedł nam dobrze choć Azjaci, którzy spędzili cały tydzień ucząc się do egzaminu, patrzyli na nas troszkę dziwnie, jak opalone i roześmiane sie pojawiłyśmy opowiadając o Tiomanie.
No ale to przywilej international student:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)