środa, 12 marca 2008

Bangkok


Po wizycie w Ayuthaya udałyśmy się do Bangkoku. Poszukiwanie hotelu trwało zadziwiająco krótko. Po trudach trekkingu marzyłyśmy o wygodnym łóżku i ciepłej kąpieli. Zatrzymałyśmy się w hotelu, który miał jedną wadę oraz wiele zalet...Wada była głośna muzyka, której źródłem była restauracja znajdująca sie na parterze budynku i która zmusiła nas na zmianę pokoju już po pierwszej nocy, no i może jeszcze fakt, że żaden taksówkarz lub kierowca słynnych tuk tuków nie wiedział gdzie się on znajduje.

Zwiedzanie

Pierwsze dni pobytu przeznaczyłyśmy oczywiście na obejrzenie najciekawszych miejsc Bangkoku. Bardzo szybko okazało się, że nasza tolerancja wobec kolejnych świątyń ma tendencję spadkową. ograniczyłyśmy się więc do obejrzenia tych najciekawszych. Największe wrażenie wzbudził w nas Grand Palace, budowany wysiłkiem całego ludu Tajlandii na przestrzeni 200 lat oraz świątynia Wat Pho z największym leżącym buddą. Dusit Park oraz Jim Thomson's House były miejscami, które warto było zobaczyć, ale nie wprawiły nas w zachwyt.

Shopping&Bargaining

Większość czasu, który spędziłyśmy w Bangokoku poświęciłyśmy na zwiedzanie nocnych i dzienny marketów. Trzeba przyznać, że jest to ulubiona czynność wszystkich turystów. większość z nich przyjeżdża do stolicy Tajlandii, aby zaopatrzyć się w większą ilość koszulek polo lub torebek D&G.
Niestety razem z shoppingiem łączy się barganing...Trzeba pamiętać, że ceny podawane przez sprzedawców są mniej więcej 3-5 razy większe niż "właściwe". Dotarcie do nich zajmuje jednak bardzo dużo czasu i energii. Zażartość negocjacji przywołuje na myśl walkę o przetrwanie. z jednej strony mamy sprzedawcę, który zarabia na życie, z drugiej turyste, który musi za coś opłacić następne podróże...Wydaje mi sie, że stroną która tak naprawdę częściej wychodzi z walki zwycięsko jest zawzięta Tajka. Grunt jednak, aby turysta odszedł od stoiska bez wiekszego szwanku finansowego.

Życie nocne

W Bangkoku część turystów, która nie przyjechała do miasta dla zakupów przyjechała tu dla klubów i innych "atrakcji". Najczęściej padającymi słowami na ulicach nocnego Bangkoku były "ping pong show"...

ASIA

Brak komentarzy: